Pole tekstowe: XV Liceum Ogólnokształcące
im. prof. Wiktora Degi 
   w Poznaniu

 

Święto Edukacji Narodowej

 

Drogie panie, szanowni panowie, powitać Was mam zaszczyt prawdziwy. Ciekawą historię dziś tutaj opowiem, choć – muszę przyznać – bywam czasem leniwy.

14 października! Na ten dzień święto przypada, o którym zresztą wiemy bardzo dobrze, i właśnie o tym chcę z wami pogadać, bo pora, moi mili, zmądrzeć!!!

Proponuję, więc wszystkim tu zebranym: przyjrzyjmy się zasługom Szanownego Grona, zastanówmy, za co i po co życzenia składamy. Czy oni zasłużyli? Trzeba się o tym przekonać!

Pragnąc poddać analizie pedagogiczne grono, wybrałem szkołę małą, przytulną, sympatyczną, gdzie nauczyciele – tak mi przynajmniej mówiono – prezentują się raczej nielicznie.

Za to jak?! Cóż to za głowy, jakie charaktery?! Co persona, to bardziej szczególna! A do tego nienaganne maniery. Po prostu – nikt nie może im dorównać!

Przyglądając się temu niezwykłemu zjawisku, które może zadziwić niemal każdego, doszedłem wczoraj rano do wniosku, że nie ma zawodu bardziej trudnego!!!

 

Być nauczycielem, to jak być górnikiem.

Walisz kilofem w ścianę, mozolnie i hardo. Efekt niestety marny – mówiąc ogólnikiem – bo pod kilofem ciągle twardo i twardo...

Być nauczycielem, to jak być strażakiem.

Walczysz z żywiołem wielkim i nieposkromionym, a on otacza cię, wpełza, bierze okrakiem, mówiąc krótko i treściwie, jest niezwyciężony...

            Być nauczycielem, to jak być kowalem.

Walisz młotem w żelazo z całej swojej mocy, a efektu najmniejszego, ani widu, wcale. No, po jakimś czasie, ale czy bez pomocy?

            Być nauczycielem, to jak być kowbojem.

Łapiesz na lasso zwierzę młode, płoche, dzikie, które wykańcza cię ze stoickim spokojem albo, gdy nie daje rady, z wielkim krzykiem.

            Być nauczycielem, to jak być cyrkowcem.

Wyginasz się wciąż i gimnastykujesz, a widz i tak zejdzie na manowce, twój argument wcale go nie przekonuje.

            Być nauczycielem, to jak być atletą.

Dźwigasz ciężary od rana do nocy. Obojętnie czy jesteś mężczyzną, czy kobietą, znikąd nie uświadczysz pomocy.

            Być nauczycielem, to jak być dozorcą.

Godziny spędzasz pilnując, doglądając, i uwierz mi, kochany odbiorco, tak naprawdę nic z tego nie mając.”

 

            Sami widzicie, szanowni tu zebrani, że nielekka belfra robota. Mówiąc wprost, bywa często „do bani” i z trudem przychodzi nań ochota.

            Konkludując, bo czas szybko płynie, belfrowanie to ciężki kawał chleba, i choć wielu nich z cierpliwości słynie, to nie raz woła o pomstę do nieba.

            Więc choć raz dajmy spokój, kochani, niech odpoczną i czują się ważni, i będą wreszcie szczerze roześmiani, a nie ciągle surowi i poważni.

            Dzisiaj może, Drodzy Nauczyciele, czujecie się lekko sfrustrowani, ale będzie i takich chwil wiele, gdy poczujecie się naprawdę kochani.

            Właśnie teraz nadeszła ta chwila, w której chcemy życzenia złożyć szczerze. Niech ciężka praca życie Wam umila, a satysfakcji nikt Wam nie odbierze.

            A my, szkolna braci, jesteśmy tu po to, by wszyscy razem gromadnie zebrani, zaśpiewać Solenizantom z wielką ochotą – „Sto lat”, bo są naprawdę udani...................

 

(Tegoroczną galę przygotowała klasa 2a pod opieką wychowawcy p. Arlety Borak)

 

     

       

       

  [powrót]