Copyright by K.K. Sobek 2013
Szkolne koło PTTK

Plan lekcji

Już wkrótce

Absolwenci - ankieta

Absolwencie XV LO
Prosimy wypełnij ankietę!

ANKIETA

Przekaż 1%

W ramach akcji „1% dla mojej szkoły” rodzice i sympatycy naszej szkoły mogą przekazać 1% kwoty swojego podatku
w rozliczeniu rocznym PIT.
W dniu 26 października 2012 r. w ramach Szkolnego Koła Turystycznego Per Pedes wybraliśmy się na wycieczkę weekendową w Rudawy Janowickie niedaleko Jeleniej Góry.
Zaraz po piątkowych zajęciach lekcyjnych spotkaliśmy się na dworcu PKP i stamtąd ruszyliśmy do Wrocławia. Niestety, wszystkie przedziały w pociągu były zatłoczone pasażerami. Tak, że część drogi musieliśmy siedzieć na swoich bagażach albo stać na korytarzu. Nie zmieniło to jednak naszego pozytywnego nastawienia do wyprawy. We Wrocławiu przesiedliśmy się do innego pociągu, który tym razem był pusty. Dojechaliśmy więc wygodnie do Jeleniej Góry. Na miejscu czekała na nas niespodzianka, którą okazał się padający śnieg. Mieliśmy wprawdzie do przejścia jeszcze 3km, ale droga w białym puchu okazała się nader przyjemną, a schronisko ,,Wojtek” nie tak odległe. Gdy cali ośnieżeni dotarliśmy do budynku, spodziewaliśmy się w nim spartańskich warunków. Zostaliśmy bardzo mile zaskoczeni. W ośrodku poczuliśmy się jak w domu. Ciepło rozpalonego kominka rozchodziło się po całym budynku, co wprawiło nas w dobry nastrój. Po kolacji miło spędziliśmy wieczór, śpiewając piosenki przy akompaniamencie gitary oraz grając w piłkarzyki. W tym czasie za oknami naszego schroniska zagościła prawdziwa zima. Pełni ekscytacji przed czekającą nas wyprawą w góry poszliśmy spać.
Poranek przywitał nas sypiącym śniegiem i mgłą. Mimo to ruszyliśmy w drogę na nasz pierwszy szczyt. Wyprawa na Skalnik (945 m n.p.m.) trwała prawie cały dzień. Brnęliśmy po kostki w śniegu, przez las, który cały w bieli wyglądał naprawdę baśniowo. Trasa naszego szlaku wiodła przez wzniesienia Rudawskiego Parku Krajobrazowego aż do Kowar. Stąd pojechaliśmy autobusem do Jeleniej Góry do schroniska. Po powrocie z gór większość z nas była tak zmęczona, że jedynym marzeniem było pójście spać. Jednakże gdy zjedliśmy obiad, odzyskaliśmy siły i jeszcze długi czas siedzieliśmy razem przy kominku, rozmawiając o kolejnej wyprawie. Dopiero późnym wieczorem poszliśmy spać.
Drugiego dnia opuściliśmy nasz przytulny ośrodek i pojechaliśmy pociągiem do miejscowości Trzcińsko. Stamtąd ruszyliśmy szlakiem do drugiego schroniska o nazwie “Szwajcarka”. Odpoczęliśmy w nim chwilę i udaliśmy się dalej, na Krzyżną Górę (654 m n.p.m.) Z jej szczytu rozpościerała się wspaniała panorama. Widok ośnieżonych miasteczek i gór wręcz zapierał dech w piersiach. Gdy nacieszyliśmy się pięknem krajobrazów, zeszliśmy z jednego wierzchołka, aby zdobyć kolejny szczyt Sokolik (642 m n.p.m.). Niestety, był to ostatni cel naszej wyprawy, ponieważ musieliśmy zdążyć na pociąg powrotny do Poznania. Z niechęcią ruszyliśmy w dół dość śliską i ośnieżoną drogą. Podróż pociągiem upłynęła nam bardzo szybko i miło na wspólnych żartach i rozmowach. Cali i zdrowi oraz zadowoleni z wyprawy dotarliśmy do domu. Teraz z niecierpliwością czekamy na kolejną wycieczkę.
Członkowie Szkolnego Kółka Turystycznego PTTK
biwak-X 2012 01 biwak-X 2012 02 biwak-X 2012 03 biwak-X 2012 04 biwak-X 2012 05 biwak-X 2012 06
biwak-X 2012 07 biwak-X 2012 08 biwak-X 2012 09 biwak-X 2012 10 biwak-X 2012 11 biwak-X 2012 12
Rudawy Janowickie - 26-28.października 2012
Sobótka w sobotę - 18 maja 2013
Nasza wycieczka na parę dni przed planowanym wyjazdem stała pod dużym znakiem zapytania ze
względu na niewielką liczbę osób, które chciałby wziąć w niej udział. Ostatecznie, zdecydowaliśmy, że
pomimo bardzo kameralnego grona, zdobędziemy najwyższy szczyt Masywu Ślęży.
Spotkaliśmy się 18 maja, w sobotę rano na Dworcu Głównym w Poznaniu. Każdy zabrał ze sobą wszystkie
potrzebne do długiego marszu rzeczy i co najważniejsze - uśmiech i dobre poczucie humoru. Poranną,
śpiąca atmosferę zwalczyliśmy wesołymi rozmowami w przedziale. Przy ciekawych opowieściach pana
profesora, o jego wyjazdach w góry, wszyscy zjedli śniadanie. Po upływie trzech godzin dojechaliśmy do
stacji Wrocław. Gonieni przez czas odjazdu autobusu do Sobótki udaliśmy się na dworzec PKS. Tam, ku
naszemu zdziwieniu, autobus, którym mieliśmy udać się w dalszą podróż odjeżdżał kilkanaście minut
później niż w naszej rozpisce. Każdy zdążył więc w spokoju dokupić jeszcze dodatkowe litry napoju.
Gotowi do jazdy wsiedliśmy do PKS-u, kupiliśmy bilety, a następnie zajęliśmy wygodne miejsca. Do
Sobótki dojechaliśmy po około 40 minutach.. Mapy w rękę i w drogę. Ustaliliśmy, że pójdziemy wzdłuż
żółtego szlaku. Początkowo było łatwo, za wyjątkiem doskwierającego upału. Im wyżej, tym ciężej. Na
szlaku pojawiało się coraz więcej kamieni ,a podejście robiło się z minuty na minutę robiło się bardziej
strome. Podczas wędrówki mieliśmy okazje oglądać starożytne rzeźby kulturowe oraz poznać
historyczny zarys dziejów Masywu Ślęży. Po dotarciu na szczyt udaliśmy się do schroniska, w którym
wypiliśmy herbatę i zjedliśmy coś słodkiego. Szybko przebraliśmy spocone koszulki i dalej w drogę.
Miejscem kolejnego naszego postoju była wieża widokowa z której rozpościerała się wspaniała
panorama Wrocławia i całej Niziny Śląskiej. Na szczycie zrobiliśmy kilka zdjęć otaczającego nas
krajobrazu i ruszyliśmy dalej w dół. Od razu zauważyliśmy, że droga niebieskim szlakiem, który miał nas
zaprowadzić powrotem do Sobótki będzie ciekawsza niż żółtym. Strome zejście po śliskich kamieniach
nie stanowiło dla nas większego problemu, ale otaczające drogę skałki sprawiały, że czuliśmy się jak w
naprawdę wysokich górach. Pogoda zrobiła się słoneczna i taka pozostała już do samego końca.
Niestety, naszą wędrówkę mocno ograniczał czas odjazdu autobusu do Wrocławia, na który musieliśmy
zdążyć, aby nie uciekł nam pociąg powrotny do Poznania. Aby znaleźć się szybciej na dole
postanowiliśmy pójść ma skróty. Udaliśmy się szlakiem dla narciarzy, który niestety nie okazał się być
krótszy od wcześniej obranej drogi. "Po raz kolejny, droga na skróty okazała się nie być dobrym
pomysłem" powiedział Profesor Bar.  Szlak prowadził nas pod górę i złudne okazywało się myślenie, że za
kolejnym zakrętem zejdzie ostro w dół. Wchodziliśmy coraz wyżej, a czasu do odjazdu autobusu
mieliśmy coraz mniej. W końcu dotarliśmy do skrzyżowania ze szlakiem żółtym, którym wchodziliśmy
wcześniej na górę. Zaczęło się szybkie zejście w dół. Mając świadomość goniącego nas czasu
zmieniliśmy tempo wędrówki na delikatny trucht. Po zejściu do Sobótki, już po płaskim terenie
zaczęliśmy jeszcze szybciej biec. Nikt nie chciał utknąć w Sobótce na kolejne parę godzin.  Na
szczęście, gdy dotarliśmy na przystanek okazało się, że zdążyliśmy i mamy jeszcze 10 do odjazdu PKS-u.
Po złapaniu oddechu wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy do Wrocławia. Tam ze spokojem każdy coś
zjadł i wypił, a następnie udaliśmy się na peron na nasz pociąg.Droga powrotna upływała przy dzieleniu
się emocjami z pobytu w Sobótce. Wszystkim dopisywał dobry humor i tak pozostało aż do samego
końca. Do Poznania dojechaliśmy około godziny 23. Wszyscy zadowoleni z wyprawy wyczekują już na
kolejny wyjazd.
Sobótka Sobótka Sobótka Sobótka Sobótka
Członkowie Szkolnego Kółka Turystycznego PTTK